Turcja – Belgia 2:3 (22:25, 25:22, 25:21, 25:27, 16:18)

Po emocjonującym pięciosetowym pojedynku Belgia pokonała w Katowicach Turcję w drugiej kolejce spotkań w grupie D LOTOO EUROVOLLEY 2017.

Obie drużyny, które pierwszego dnia rozgrywek sprawiły niespodzianki i pokonały wyżej notowanych rywali, przystąpiły do tego pojedynku bardzo zmotywowane bo zwycięstwo gwarantowało udział w kolejnej fazie mistrzostw.

Faworytem w pierwszym oficjalnym meczu tych drużyn wydawali się Belgowie, którzy w pierwszej kolejce pokonali po tie-break’u aktualnych mistrzów Europy. I tym razem Czerwone Diabły rozegrały pięciosetowy pojedynek, którego losy w końcowej fazie pojedynku przechylili na swoją korzyść. Ekipie znad Bosforu zabrakło ogrania w tak ważnych meczach i zimnej głowy w decydujących momentach, przy piłkach meczowych w czwartej i piątej partii.

W pierwszej partii walka punkt za punkt trwała do stanu po 5. Rozgrywający turecki kierował większość piłek do swojego atakującego Melina Toya, który w pierwszym meczu grał ze skutecznością blisko 70%, a ten go nie zawodził. Mimo, iż blok belgijski dwukrotnie zatrzymał atakującego Fenerbace Stambuł nie wpłynęło to znacząco na jego skuteczność w ataku (67%) czy dorobek punktowy (8 punktów). Po drugiej przerwie technicznej ekipa Czerwonych Smoków zbudowała kilku punktowa przewagę za sprawą dobrej gry Tomasa Rousseaux (8:12), ale zawodnicy znad Bosforu dzięki dwóm blokom i świetnemu atakowi Toya wyrównali na 12:12. Na druga przerwę techniczną Belgowie schodzili z 2-pkt przewagą. Dzięki ambitnej walce i dobrej grze środkowego Merta Matica drużynie tureckiej udało doprowadzić się do remisu po 22. Jednak więcej zimnej krwi zachowali w końcówce gracze Belgii, którzy wykorzystali kontrataki i zakończyli pierwszą partie przy pierwszej piłce setowej 25-22.

Długa wymiana na początek drugiego seta zapowiadała zaciętą walkę w kolejnej partii. Dwa świetne ataki Toya pozwoliły Turcji zejść na pierwsza przerwę techniczna z minimalna przewaga 8:7. Po niej Belgowie popełnili 2 błędy w ataku a Vital Heynen poprosił o przerwę na żądanie, która zmotywowała jego zawodników którzy szybko doprowadzili do remisu po 11. Walka punkt za punkt toczyła się do stanu po 20, kiedy świetne ataki Toya i Gunesa pozwoliły Turcji zakończyć partię 25:21 i wyrównać stan meczu na 1:1

Po 10 minutowej przerwie dużo lepiej na boisku prezentowali się gracze z Turcji, Belgowie zaczęli popełniać błędy własne: nieczyste odbicia, niedokładności w rozegraniu i na pierwsza przerwę Turcy schodzili z 4 punktowa przewagą. Wskazówki trenera Vitala pomogło zatrzymać Toya blokiem i zbliżyć się na 2 punkty, jednak turecki zespół nie zamierzał oddać inicjatywy w ręce przeciwników i szybko wrócili do swojej dobrej gry opartej na mocnych atakach Toya. Ale w drugiej fazie seta tureccy gracze stracili siłę i precyzję w ataku a na tablicy wyników pojawił się remis po 17 i walka rozgorzała od nowa. W trudnym momencie blok turecki zafunkcjonował dwukrotnie, asa dorzucił Subasi i to Turcja prowadziła 22:20. Do znakomitej gry powrócił Toy, jego atak po bloku i blok przy piłce setowej dał Turkom wygraną w 3 secie i co najmniej 1 punkty do tabeli grupowej.

Czwarta odsłona przypominała set 3, drużyna turecka szybko zbudowała kilkupunktowa przewagę (6:3, 10:6), grała pewnie w ataku, skutecznie w polu zagrywki, walecznie w obronie. Z każda udaną akacją ich gra się nakręcała. Jednak Czerwone Smoki nie poddawały się, zawodnicy z Turcji popełnili kilka błędów własnych: atak w aut, przełożenie dłoni przez rozgrywającego i walczący o pozostanie w meczu podopieczni Witala Heynena doprowadzili do remisu po 17. Również gracze znad Bosforu nie rezygnowali ze zwycięstwa za 3 punkty i udało im się wywalczyć piłki meczowe 24:22, jednak i tym razem Belgowie odrobili straty i atak po skosie Van den Driesa zakończył seta.

Tie-break był nie mniej emocjonujący i zacięty (4:4, 8:8), żadna z drużyn nie chciała oddać zwycięstwa w tym meczu. Od stanu 11:10 dla Belgii to Turcja zdobyła cztery punkty z rzędu po świetnych zagraniach środkowego Faika Sameda Güneşa, który trzykrotnie skutecznie atakował ze środka, a także zablokował belgijskiego atakującego Van den Driesa. Jednak tureccy zawodnicy nie wykorzystali żadnej z piłek meczowych i pozwolili doścignąć się Belgom, których z opresji dwukrotnie ratował świetnie ustawiony blok. Od stanu 14:14 ponad trzytysięczna widownia zgromadzona w Spodku oglądała mecz na stojąco. Wojnę nerwów lepiej wytrzymali reprezentanci Belgii, którzy wygrali piątą partię 18:16, mecz zakończył autowy atak najlepiej punktującego zawodnika meczu – Metina Toya, który zdobył 31 punktów: 26 w ataku przy 50% skuteczności, 4 blokiem i zaserwował 1 asa.

Reprezentacja Turcji nie wykorzystała ogromnej szansy na pokonanie Belgów i utrzymanie prowadzenia w Grupie D, a Czerwone Diabły udowodniły, że zamierzają walczyć do ostatniej piłki o jak najwyższe cele w tych Mistrzostwach Europy.

Turcja: Mert Matic, Gökhan Gökgöz, Burutay Subasi, Arslan Ekşi, Izzet Ünver (L), Faik Samed Güneş, Metin Toy oraz Demirciler Alperay (L), Güngör Baturalp Burak

Trener: Joszko Milenkoski

Belgia: Sam Deroo, Pieter Verhees, Bram Van Der Dries, Tomas Rousseaux, Simon Van De Voorde, Stijn D’Hulst, Lowie Stuer (L) oraz Ruben Van Hirtum, Francois Lecat, Matthias Valkiers, Gert Van Walle, Kevin Klinkenberg, Arno Van De Velde, Jelle Ribbens (L),

Trener: Vital Heynen
________________________________________________________________________________
Holandia – Francja 2:3 (22:25, 25:23, 25:21, 28:30, 12:15)

Już drugie spotkanie grupowe LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017 okazało się być dla Holendrów meczem ostatniej szansy na pozostanie w turnieju.

Świadomość, że przegrana bez zdobyczy punktowej eliminuje ich z turnieju, sparaliżowała ich poczynania na początku pierwszego seta, w którym pierwszy punkt wywalczyli dopiero po czterech zdobytych przez rywala. Francuzi, wciąż bez N’Gapetha w składzie, prowadzili 8:3, 16:10, po kilku własnych niedokładnościach ich przewaga zmalała do 22:20, ale w końcówce mistrzowie Europy skończyli z żartami i wygrali seta 25:22.

Drugą partię Francuzi rozpoczęli od prowadzenia 8:4, lecz głównie dzięki dobrej grze w obronie oraz mocnym serwisom i atakom Abel-Aziza Holendrzy po raz pierwszy wyszli w tym meczu prowadzenie i to dwupunktowe 14:12. Następnie podopieczni Tillie’ego stoczyli zacięty bój z holenderskim blokiem i wyblokiem odzyskując przewagę 20:19. ale pierwszą piłkę setową mieli Holendrzy przy stanie 24:23 i kolejnym wyblokiem oraz kontrą Ter Mata wyrównali stan spotkania na 1:1. Z błędów własnych Holendrzy oddali Francuzom w tym secie tylko 2 punkty.

Holendrzy rozkręcili swoją grę w trzecim secie i pomimo kontuzji przy stanie 2:2 perfekcyjnego w przyjęciu w drugim secie Ter Horsta, który utykając poszedł do szatni, objęli prowadzenie 5:3, utrzymując dwupunktową przewagę do pierwszej przerwy technicznej, a jednopunktową do drugiej. W końcówce akcje blok-obrona dały im pierwszą piłkę setową przy stanie 24:21, którą wykorzystali już w kolejnej akcji. Podobnie jak w poprzedniej partii zwycięzcy popełnili w secie tylko dwa błędy własne.

Czwarta część meczu to dalej cios za cios i 8:6 dla Holandii. Kolejne pięć punktów zdobywa jednak, po raz pierwszy w turnieju od początku partii z N’Gapethem Francja i wraca do gry. Holendrzy goniąc od 8:11 doprowadzają do remisu po 21, po kolejnych dwóch akcjach prowadzili 23:21 i pierwszego setbola mieli przy stanie 24:22. Blok i kontra Francuzów i rozpoczęła się gra na przewagi. Trzech piłek setowych z rzędu nie wykorzystali Francuzi, jednej Holendrzy i po błędzie „pomarańczowych” w ataku doszło do tie breaka.

W decydującej części meczu Francuzi po asach serwisowych Rossarda Francuzi odskoczyli na 7:4, przy zmianie stron prowadząc 8:6, powiększyli przewagę na 10:7 i pokonali ambitnych, lecz niestety w ostatniej części spotkania coraz słabszych fizycznie Holendrów 15:12.

Po dwóch dniach rywalizacji w Katowicach pewna występu w II fazie turnieju jest Belgia. Druga w tabeli Turcja, trzecia Francja i czwarta Holandia powalczą o to jutro.

Holandia: Van Haarlem, Ter Horst, Diefenbach, Abel-Aziz, Koelewijn, Andringa, Sparidans(L) – Rauwerdink, Ter Mat, Keemink, Parkinson

Trener: Gido Vermeulen

Francja: Toniutti, Clevenot, Le Roux, Boyer, Le Goff, Lyneel, Grebennikov (L) – Brizard, Patry, Ronsard, Chinenyeze, N’Gapeth

Trener: Laurent Tillie

GALERIA ZDJĘĆ >>>
__________________________________________________________________________________________
LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017


stat4u

Uwaga!
Serwis używa cookies (ciasteczka) wyłącznie w celach świadczenia usług, analizy statystyk oglądalności i dostosowania reklamy. Korzystanie z witryny oznacza, że pliki cookies znajdują się w twoim urządzeniu.
Jeśli się na to nie zgadzasz, możesz je usunąć i zmienić domyślne ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z serwisu bez zmiany tych ustawień będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Szablon Bombax autorstwa itx, tłumaczenie: WordpressPL