MVP: MICHAJŁOW Maksim (Rosja).
Dream Team:
Przyjmujący:
KALIBERDA Denys (Niemcy)
WOŁKOW Dimitrij (Rosja)
Środkowi:
LISINAC Srećko (Serbia)
BÖHME Marcus (Niemcy)
Atakujący:
GROZER György (Niemcy)
Rozgrywający:
GRANKIN Siergiej (Rosja)
Libero:
STUER Lowie (Belgia)
_____________________________________________________________________________________

Niemcy – Rosja 2:3 (19:25, 25:20, 22:25, 25:17, 13:15)

Najbardziej oczekiwany przez wszystkich wieczór LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017 to oczywiście mecz o złoto i starcie niepokonanych dotychczas Niemców oraz Rosjan, którzy przed wielkim finałem nie stracili nawet seta. Ten pojedynek w krakowskiej TAURON Arenie okazał się dla Rosji zdecydowanie najtrudniejszym na tym turnieju, ale udało jej się wygrać złoty medal po dramatycznym tie-breaku. Niemcy muszą pocieszyć się srebrem, które jest ich pierwszym medalem w historii występów na mistrzostwach Europy.

Niemcy nie zaczęli dobrze tego spotkania, a po dwóch zepsutych serwisach przegrywali już 1:3. Potem pokazali wiele zaangażowania, ale Rosjanom udało się po raz kolejny przeważyć szalę na swoją stronę, a po dwóch asach Dmitrija Wołkowa było już 7:2. Potem obu stronom przydarzyło się kilka błędów (8:4), a zespół Andrei Gianiego zdawał się rozkręcać z piłki na piłkę i zmniejszył nawet stratę do trzech oczek (7:10). Gdy na zagrywkę wszedł György Grozer, Niemcom udało się wyrównać i wiele wskazywało, że mecz może nie ułożyć się dla Rosjan tak, jak wczorajsze spotkanie z Belgią. Grozer też nie trafiał jednak wszystkich ataków, a pojedynczy blok Maksyma Michajłowa pozwolił Rosjanom ponownie wypracować cztery punkty przewagi (20:16). Gdy na linii serwisowej zameldował się Maksym Żygałow, było już 23:18, a partię zakończył kolejnym zabójczym atakiem Michajłow.

Niemcy zaczęli następnego seta z wysokiego „C”, wychodząc asem Tobiasa Kricka na prowadzenie 6:2. Michajłow miał problemy z wcelowaniem w boisko, a Rosjanie nie skrywali problemów z odrabianiem strat. Kolejne nieporozumienie po rosyjskiej stronie siatki to już 13:8, a w następnej akcji asem popisał się Denys Kaliberda. Grozer jeszcze utrudnił sytuację Rosjan, a jego potężny atak poskutkował wynikiem 16:10 dla Niemiec. Marcus Böhme wbił efektownego gwoździa (19:12), a Grozer szalał na prawym skrzydle (22:14). Po wejściu Jegora Kliuki szczęście zaczęło się odwracać od Niemców, a zupełnie nieudany atak ich gwiazdora zmniejszył przewagę do czterech oczek. Rosjanie nie byli jednak w stanie dokończyć pogoni, a seta do 20 zakończył kolejny skuteczny atak Grozera.

Początek trzeciej partii to wreszcie okres wyrównanej gry, ale rosyjski blok powrócił do formy, a morderczy gwóźdź Artioma Wolwicza dał Rosji trzy punkty przewagi. Mimo że potem asem popisał się Wołkow (10:6), a Michajłow zaczął trafiać (12:9), wynik na po 12 wyrównał as Grozera. Niemcy pokazywali niewiarygodne zaangażowanie, a Rosjanie wciąż popełniali za dużo błędów, choć byli w stanie utrzymywać minimalne prowadzenie. Niemiecki serwis olśniewał, a kolejne punktowe zagrywki utrzymywały ich w grze. Frustracja nie znikała z twarzy trenera Szlapnikowa, a jego drużyna przegrywała niemalże wygrane już akcje – napięcie rosło poza skalę, gdy osiągnięto remis po 21. Wtedy Rosja wygrała dwie kolejne piłki, ale Niemcy uciekli spod gilotyny, a obicie potrójnego bloku pozwoliło im wrócić do gry. Rosja nie wypuściła jednak z rąk swojej przewagi, a tę odsłonę meczu zamknął do 22 Michajłow.

Niemcy nie zrazili się bynajmniej porażką w czwartym secie, a z Kaliberdą kończącym swoje ataki wyszli na prowadzenie 5:3. Było ono jednak krótkotrwałe, a pojedynczy blok Iljasa Kurkajewa wyrównał stan partii (5:5). Drużyna Andrei Gianiego była jednak wytrwała, a autowy atak Michajłowa oznaczał dla niej trzypunktową przewagę (9:6). Niemcy grali na niebotycznej skuteczności, a kolejna pomyłka Michajłowa dała im wynik 14:9. Krick wbijał gwoździa za gwoździem, a na drugiej przerwie technicznej nasi sąsiedzi zza Odry prowadzili 16:9. Volkov nie był w stanie się przebić przez potrójny blok (21:12), a jednostronną partię zakończył niezawodny Grozer (25:17).

Tie-break zaczął się od wyniku 2:0 dla Rosji, ale potem dzięki świetnej grze blokiem i wyśmienitej dyspozycji Grozera pięcioma punktami z rzędu popisali się Niemcy. Ich lider był jednak chimeryczny, a po chwili wszystko się wyrównało (5:5). Obie strony wymieniały się prowadzeniem, a emocje sięgały zenitu – cała hala wstrzymała oddech, gdy z boiska nie podnosił się najaktywniejszy na parkiecie Grozer. Szybko jednak wstał i zakończył skutecznie następną akcję, ale to Rosjanie utrzymywali niewielką przewagę. Michajłow przypomniał o sobie, wyprowadzając ich na 11:9, a po ataku Wołkowa Niemcy mieli już trzy oczka do odrobienia (12:9). Maksym Żygałow trafił wprawdzie serwisem w siatkę, marnując pierwszego meczbola, ale Michajłow zakończył potężnym uderzeniem turniej. Rosja zwyciężyła 15:13 i w całym meczu 3:2.

Niemcy: Christian Fromm, Denis Kaliberda, Marcus Böhme, György Grozer, Lukas Kampa, Tobias Krick, Julian Zenger (L) – Ruben Schott, Simon Hirsch, Jan Zimmermann

Trener: Andrea Giani

Rosja: Ilja Własow, Artiom Wolwicz, Siergiej Grankin, Dmitrij Wołkow, Jurij Biereżko, Maksym Michajłow, Roman Martyniuk (L) – Maksym Żygałow, Walentin Gołubiew (L), Jegor Kliuka, Iljas Kurkajew, Aleksander Butko

Trener: Siergiej Szlapnikow
__________________________________________________________________________________________________
Serbia – Belgia 3:2 (25:17, 22:25, 19:25, 25:22, 15:12)

Nadszedł czas na ostateczne rozstrzygnięcia podczas LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017. W spotkaniu o trzecie miejsce w krakowskiej TAURON Arenie Serbia pokonała Niemcy. Poprzednio ten zespół stał na podium ME w 2013 roku, kiedy zdobył brązowy medal. Dzień wcześniej Serbowie zostali pokonani w dramatycznym boju przez Niemców, a Belgowie dosłownie zmieceni przez Rosję.

Obie drużyny liczyły na możliwość rehabilitacji po tak bolesnej utracie szans na grę o złoto. Początek meczu należał do Serbów, którzy szybko wyszli na prowadzenie 4:1. Oba zespoły dwoiły się i troiły, a łatwych wymian nie było dużo. Po asie Nemanji Petricia jego drużyna wygrywała już 7:2, ale już chwilę później zaciekła obrona i konsekwentna gra wyblokiem Belgów pozwoliła im zbliżyć się na 6:8. Serbska konsekwencja i siła ognia przyniosła jednak spodziewane rezultaty, a niedługo później kolejny blok wyprowadził ich na bezpieczne 17:9. Kolejna skuteczna akcja Dražena Luburicia dała im pierwszą piłkę setową (24:17), którą bezwzględnie wykorzystał Marko Podraščanin.

Drugą partię Serbowie znów zaczęli od pokazania, że są w stanie grać na poziomie nieosiągalnym dla Belgów – ich przeciwnicy musieli ciężko okupić każdy zdobyty punkt i ledwo co byli w stanie utrzymać narzucone im tempo. Od stanu 7:3 zawodnicy Nikoli Grbicia stanęli jednak w miejscu, a Gert Van Walle ukończył pogoń wywalczeniem remisu po 7. Gdy Sam Deroo obił potrójny blok, Belgia była już na prowadzeniu (10:9), a dalszy przebieg seta to zdecydowanie bardziej wyrównany okres z niewielkimi oznakami ożywienia Serbów. Nie byli oni jednak zdolni utrzymać wystarczającej regularności, a od kiedy Van Walle dał Belgii wynik 18:16, nic nie wskazywało, aby Serbia mogła wrócić do walki i zwyciężyć w tej odsłonie spotkania. Seta zakończyła krótka wykończona przez Simona Van De Voorde.

To nie był wcale koniec serbskich męczarni, a gra blokiem dała Belgom już 8:4 na pierwszej przerwie technicznej. Potem nie było wcale lepiej, a Belgowie, złapawszy swój rytm w drugim secie, wyszli na 12:7 po efektownym gwoździu Deroo. Na parkiecie zameldował się kapitan reprezentacji Serbii Dragan Stanković, a gra jego drużyny nieco się poprawiła, ale wciąż to zespół Vitala Heynena silną ręką dzierżył prowadzenie, a słabe serbskie przyjęcie zostało wykorzystane przez Van Walle, który kończąc atak z prawego skrzydła wywindował wynik na 21:15. Choć Luburić próbował dodać trochę animuszu swoim kolegom i zmniejszył stratę do czterech oczek (18:22), to Deroo zamknął partię do 19 obijając potrójny blok.

Czwarta odsłona meczu to szybka przewaga Belgów (4:1), ale także równie szybka seria punktowa Serbów, których Stanković wyprowadził po raz pierwszy od dawna na jednopunktowe prowadzenie (5:4), i którzy mieli już dwa oczka zapasu podczas pierwszej przerwy technicznej. Potem dołożyli kolejne punkty blokiem, a wynik wyniósł 11:7. Serbska gra na najwyższym poziomie nie trwała wprawdzie za długo, a as Kevina Klinkenberga wyrównał seta i było 14-14 – to był jak na razie tylko moment słabości, a Serbowie odpowiedzieli wygrywając trzy piłki z rzędu (17:14). Van Walle nie zraził się otrzymaniem potężnego ciosu w twarz, a jego kolejne ataki utrzymywały Belgów w grze. Przewaga Serbii nie dawała się jednak zredukować do zera, a autowy serwis Klinkenberga doprowadził Serbów do drugiego w ciągu dwóch dni tie-breaka (25:22).

Dodatkowa partia rozpoczęła się wyśmienicie dla Serbii, a po zdobyciu kolejnych punktów blokiem wysforowała się ona na 3:0. Chwilę później jednak swój atak przestrzelił Luburić (3:2), a potrójny blok na Luburiciu wyrównał stan seta. Potem zaś w grę Belgów wkradły się nerwy i Serbowie odskoczyli na 7:4. Wtedy Van De Voorde zdobył dwa ważne oczka, ale to Serbia miała dla siebie niewielką przewagę podczas zmiany stron (8:6). Uroš Kovačević zauważalnie się męczył, po przestrzelonym ataku został zaczapowany, ale Srećko Lisinac nie pozwalał Belgom doprowadzić do kolejnego remisu. Przy stanie 13:11 dla Serbii o czas poprosił trener Heynen, ale nie odwrócił od biegu wydarzeń, a skuteczny atak Kovačevicia dał jego drużynie brązowy medal.

Serbia: Uroš Kovačević, Nemanja Petrić, Nikola Jovović, Dražen Luburić, Marko Podraščanin, Srećko Lisinac, Nikola Rosić (L) – Milan Katić, Goran Škundrić, Aleksandar Atanasijević, Dragan Stanković, Aleksandar Okolić

Trener: Nikola Grbić

Belgia: Bram Van Den Dries, Sam Deroo, Pieter Verhees, Simon Van De Voorde, Mathias Valkiers, Tomas Rousseaux, Lowie Stuer (L) – Gert Van Waale, Jelle Ribbens (L), Francois Lecat, Ruben Van Hirtum, Stijn D’Hulst, Kevin Klinkenberg

Trener: Vital Heynen

Nikola Grbić, trener reprezentacji Serbii: To był niesamowicie trudny mecz, ponieważ musieliśmy powrócić na boisko po niespełna 24 godzinach od naszej porażki z Niemcami. Musieliśmy pokonać wszystkie emocjonalne trudności, dlatego ogromne gratulacje dla moich zawodników za ten niewiarygodny występ. Na boisku zrobili wszystko co mogli, dali od siebie wszystko, by móc cieszyć się ze zdobycia tego medalu. Pokonaliśmy emocjonalne i fizyczne przeszkody, aby wrócić na boisko i pokazać bardzo dobrą siatkówkę. Myślę, że nie był to nasz najlepszy mecz na tym turnieju, graliśmy tutaj lepsze mecze, ale biorąc pod uwagę fakt, że to ostatni mecz i wygraliśmy go w tie-breaku po tak zaciętym wczorajszym spotkaniu, które również trwało pięć setów – mogę powiedzieć, że pokazaliśmy naszą najlepszą możliwą siatkówkę.

Nemanja Petrić, reprezentant Serbii: Niezwykle trudno było powrócić na boisko, po wczorajszej porażce. W mojej opinii to była największa trudność, dlatego jestem niezwykle szczęśliwy, że wygraliśmy ten mecz. Zasłużyliśmy na ten medal, było bardzo blisko nawet czegoś więcej, jest mi przykro, że tamto się nie udało, ale zdobyliśmy brąz i cieszymy się z tego. W którymś momencie wyglądało, że odwrócenie wyniku tego meczu jest już niemożliwe, ale wróciliśmy. Cały zespół pokazał swoje serce na boisku, graliśmy jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Mamy wspaniałych zawodników i chciałbym im za to podziękować.

Dražen Luburić, reprezentant Serbii: Gratulowałem już wszystkim moim kolegom tego zwycięstwa, ponieważ po wczorajszej przegranej z Niemcami było bardzo trudno wejść dzisiaj na boisko, nie tylko ze względów psychicznych, ale i mentalnych. Kiedy wróciliśmy do hotelu minionej nocy, każdy był smutny i największym wyzwaniem było dla nas zapomnieć o tym, co stało się wczoraj. Pracowaliśmy niezwykle ciężko, aby odwrócić wynik, kiedy przegrywaliśmy 2:1. W ubiegłym roku nasza drużyna triumfowała tutaj w Lidze Światowej, więc byliśmy świadomi naszych umiejętności i potencjału. Aczkolwiek, ten brązowy medal jest niesamowitym osiągnięciem.

Pieter Verhees, reprezentant Belgii: Jestem rozczarowany, ponieważ byliśmy tak blisko wywalczenia brązowego medalu. Czuję się przegrany, ta niewielka porażka sprawia jeszcze większy ból. Owszem, nie zaczęliśmy tego spotkania dobrze, ale od trzeciego seta potrafiliśmy dobrze serwować i nałożyliśmy trochę presji na grę przeciwnika. Po drugiej partii kontrowaliśmy grę. Ok, napisaliśmy historię, ale prasnęliśmy przywieźć do domu medal. Wczoraj Rosja była zbyt silna, ale w dzisiejszym meczu czuliśmy, że możemy stanąć na podium, wierzyliśmy w to. Próbowaliśmy zrobić wszystko co tylko się dało, ale zaważył jakiś detal.

Vital Heynen, trener reprezentacji Belgii: Pokazaliśmy, że możemy grać jako jeden z czterech najlepszych zespołów. Na ten moment, czuję lekkie rozczarowanie, ponieważ medal był tak blisko. To jest niesamowite, że potrafiliśmy wrócić po pierwszym secie i pokazać, że potrafimy grać w siatkówkę. Teraz czekają nas dwie lekcje, pierwsza- nauczyć się przegrywać i druga- nauczyć się wygrywać. Zapraszam wszystkich na kolejne mistrzostwa Europy, których będziemy współorganizatorem, aby zobaczyć jak zdobywamy medal.
________________________________________________________
PZPS


stat4u

Uwaga!
Serwis używa cookies (ciasteczka) wyłącznie w celach świadczenia usług, analizy statystyk oglądalności i dostosowania reklamy. Korzystanie z witryny oznacza, że pliki cookies znajdują się w twoim urządzeniu.
Jeśli się na to nie zgadzasz, możesz je usunąć i zmienić domyślne ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z serwisu bez zmiany tych ustawień będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Szablon Bombax autorstwa itx, tłumaczenie: WordpressPL